26.2.18

Siedzenie w domu jest spoko.

Moje życie, ostatnimi czasy, jest na tyle stabilne i spokojne, że jak już przerwę tę rutynę jakimś wieczornym wyjściem, to w ciągu kilku godzin jest w stanie wydarzyć się tyle, że potem przeżywam takową wyprawę przez następne kilka dni. Jednocześnie, muszę stwierdzić, że pomimo mojego ogromnego życiowego pecha, w takich sytuacjach i tak mam ogromne szczęście. Fakt, wróciłam do domu cała poobijana i z obitą twarzą, ale to dlatego, że najpierw wlazłam w ścianę bądź drzwi, a potem musiałam się wywrócić na śniegu. Nic nie zgubiłam, poza chłopakiem, który, jak się okazało dnia następnego, poza tym, że zgubił mnie, zgubił też telefon. Ja się obudziłam nie w tym mieście, w którym powinnam, bo powiedziałam obcym chłopakom (!), że tam mieszkam i mnie tam odwieźli. Reakcja mojej mamy musiała być bezcenna. Na pytanie co ja robię tutaj o tej godzinie (a to była 3:30 w nocy) odpowiedziałam tylko "Nie pytaj" i zamknęłam się w pokoju. Chciałam zmyć się z powrotem do siebie po tym jak się obudziłam, ale mama uznała, że kierowca by mnie takiej do autobusu nie wpuścił. Tak poza tym to wszystko w porządku. Poza zgubionym telefonem i moją obitą twarzą chyba nic poważniejszego się nie stało. Wiem też tyle, że gdy kilka dni temu mówiłam do siebie, że jestem strasznym no-lifem, bo jak nie wychodzę do pracy, to siedzę w domu i oglądam anime, to powinnam była się cieszyć z tego, że jestem prawie pełnoetatowym no-lifem. Gdybyśmy zostali w domu, ja bym pewnie całą noc czytała gay mangi, popijając sobie grzane winko, a on by grał w tą nową czeską grę, sącząc zimne piwko. Wszyscy byliby cali, zdrowi i z telefonami! I bez kaca moralnego, huh.
Za dwie godziny wychodzę do pracy i proszę, aby od dziś moje życie było tak spokojne jak dotychczas. Teraz oglądam "Wolf's Rain", a jak uda mi się wywalczyć na jutro popołudniową zmianę, to wrócę do mojego hometown, aby odebrać wypraną kurtkę, komin i spodnie.

1 komentarz:

  1. Jej, szkoda tego telefonu i twarzy. Ale że też obcy ludzie tak po prostu odwieźli Cię do innego miasta. Brzmi niewiarygodnie. Nie wiem, w jakim stanie byłaś, gdy poinformowałaś ich, że nie jesteś stąd, ale wygląda na to, że byłaś w takim, w którym nie powinni Ci uwierzyć. I jeszcze zgubił Cię chłopak, który co jak co, ale powinien Cię pilnować. W głowie mi się to nie mieści, tzn. czytam ten wpis któryś raz z niedowierzaniem. Z jednej strony cała sytuacja wydaje się zabawna, gdy wiem, że nie było ofiar, a z drugiej to mogło skończyć się bardzo źle. Ale na starość będzie co wspominać. ;)

    OdpowiedzUsuń