18.10.16

urodziny.

W dniu dzisiejszym oficjalnie kończę 23 lata. Nie wiem czy się z tego cieszyć czy nie. Jedni żartobliwie mi krzykną, że jestem stara, inni z uśmiechem na ustach będą składać życzenia, bo tak wypada, a ja...zupełnie nie mam pojęcia co ze sobą zrobić. Od zeszłorocznych urodzin wydarzyło się wiele. Pamiętam, że te zeszłoroczne były równie spokojne jak dzisiejsze, lecz dzisiaj jeszcze z nikim się nie widziałam. Zeszłoroczne urodziny rozpoczęły się tym, że na lekkim kacu wyszłam z mieszkania kolegi, w domu zeżarłam kolosalne ilości jedzenia, a potem leżałam w łóżku sama nie wiedząc czy to jeszcze kac czy to przejedzenie. Mama mi wręczyła uroczy torcik z grającą świeczką, który następnie razem zjadłyśmy do kawy, a potem do wieczora czekałam na chłopaka. Tak, myślę, że zeszłoroczne urodziny mogę wspominać z uśmiechem na twarzy. Tak samo jak te dwa lata temu, które spędziłam na poznańskim konwencie. Pamiętam, że dostałam wtedy wesołego, kolorowego lizaka, którego do dziś trzymam u siebie na biurku, kolega z organizacji przepuścił mnie przed mega długą kolejkę, a dalej jakoś się toczyło, jak to na konwencie. Wieczór zakończył się tym, że razem z J. wypiłyśmy wino z wciśniętym korkiem, bo nie było otwieracza. Na to wspomnienie również  się uśmiecham. Trzy lata temu było najgorzej. Po dość nieprzyjemnym tygodniu wynikającym z problemów z ojcem, dzień moich urodzin był kompletnie nieudany. Pamiętam, że najadłam się wielkimi kawałkami pizzy, potem płakałam mamie w ramiona i długo nie mogłam się uspokoić aż w końcu zamknęłam się w swoim pokoju i całą noc oglądałam Gag Concert. Na 20ych urodzinach mogę te wspomnienia zakończyć, bo 20 to już nie naście, a mi się przed tym zawsze wydawało, że 20te będą wyjątkowe. Nie były wcale, ale to już było i minęło. Nie ma o czym myśleć, nie ma o czym mówić. Dziś mam 23cie urodziny i gdybym miała tutaj ten tort z symbolicznymi świeczkami, to życzeniem, jakie bym pomyślała byłoby "Chciałabym dostać maszynę czasu i zmienić bieg wielu wydarzeń z przeszłości". Dokładnie tak, zaczynając od 16ych urodzin, a na tych dzisiejszych kończąc. Cieszę się, że mam kochającego chłopaka, który dziś przyjedzie mnie odwiedzić i zrobi wszystko, żeby ten dzień był dla mnie wyjątkowy. Całą resztę zjebałam. Stąd, nie wiem czy się w ogóle cieszyć czy zwyczajnie udawać, że to dzień jak co dzień. Ale z racji faktu, że rozpoczął się tym, iż mama mi wręczyła babeczkę i skromny prezent, z którego jestem mega zadowolona, gdyż jest bardzo użyteczny, to ciężko uznawać ten dzień za zwyczajny.
No cóż. Mam nadzieję, że 25te będą naprawdę wyjątkowe. Tak wyjątkowe jak w moich wyobrażeniach miały być 18te i 20te. 
Do końca dzisiejszego dnia pozostało jednak jeszcze jakieś 6 godzin. 
Na chwilę obecną czuję się po prostu samotna. I to z własnej winy. 
Dlatego tak niecierpliwie na niego czekam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz