29.5.16

i'll color you

Rzeczy w Polsce za którymi tęsknię:
1. Moja wanna, w której woda leci z normalnym ciśnieniem i nie trzeba co 5 sekund regulować temperatury
2. Jak lubię spać ze swoim chłopakiem, tak jednak tęsknię za posiadaniem łóżka tylko i wyłącznie dla siebie; nie mówiąc już o tym, że tutaj śpimy tylko na jednej części łóżka, gdyż z drugiej postanowiliśmy zrobić półkę...
3. A nawiązując już do półki, to brakuje mi też normalnej przestrzeni w pokoju. Wiecie, biurka, szafek, komody, krzesła, drugiego łóżka, miejsc gdzie mogę kłaść wszystko i nie przejmować się, że zaraz się zrobi bałagan i niczego nie znajdę
4. Jakkolwiek samolubnie to nie zabrzmi, to brakuje mi posiadania mojego laptopa na wyłączność. Tutaj mamy jednego laptopa na dwie osoby i kto najczęściej go używa? No kto? Podpowiem Wam: ja mam do tego sprzętu dostęp głównie wtedy jak ta druga osoba śpi, albo przypadkiem jest w pracy, a ja mam wolne.
5. Brakuje mi normalnego jedzenia. I nie chodzi nawet o to, że nie mogę sobie czegoś porządnego ugotować. Po prostu w Holandii jest paskudne jedzenie, tutaj wszystko jest chemiczne. Nawet warzywa.
6. Tęsknię też za takim miejscem tylko i wyłącznie dla siebie. Jestem akurat takim typem osoby, który musi czasem pobyć sama. Zaszyć się pod kocem, posłuchać smutnej muzyki, pomyśleć o życiu. Tutaj nie często mam na to warunki.
7. Brakuje mi swobody. Wiecie, tego co czasem robię w domu jak nikogo nie ma. A nawet jak ktoś jest, to i tak przy rodzicach mogę się czuć swobodniej niż tutaj, przy praktycznie obcych ludziach. Głupio mi śpiewać pod prysznicem, puszczać kpop na cały domek i tańczyć podczas przygotowywania jedzenia. 
8. W takich chwilach doceniam też okolicę, w której mieszkam. Tam, do jakiegokolwiek sklepu nie chciałabym się wybrać, do każdego mam zaledwie kilka minut. Jakby się uprzeć, to na zakupy mogłabym schodzić w kapciach i piżamie. Tutaj z kolei najbliższy sklep jest 45 minut drogi piechotą stąd.
9. Pogoda! W Polsce jest pewnie z 30 stopni, a tutaj nigdy nie wiesz, kiedy naszykować parasolkę.

Z podstawowych rzeczy to chyba tyle. Dlatego dzisiaj wracam. Czeka mnie cała noc podróży, a już od jutra będę mogła się napawać polskim życiem. Pójdę sobie do kina, na kawusię, na piwko w plenerze, na ploteczki do którejś koleżanki, pojadę na koncertyyy...będzie super. Bo w końcu mam pieniądze, hoho. Niby pieniądze szczęścia nie dają, ale jednak są potrzebne, co by nie mówić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz