13.12.14

smells like chocolate

Święta Zbliżają się już wielkimi krokami, Moi Drodzy! Moje plany, jak zawsze, muszą popsuć coś, co ktoś inny dla mnie zaplanował, ale takie już bywa życie podróżnika. Prawdę mówiąc, nie wiem już sama jaka jest dokładna opinia mojej mamy na temat mojej podróży na Łotwę pięć dni przed Wigilią, lecz z racji faktu, iż wszystko jest już zapłacone nie ma sensu odwoływania czegokolwiek. Zresztą, tak bardzo nie lubię siedzieć w domu, że kiedy nie mam żadnych konkretnych planów na weekend, to automatycznie nie mam co ze sobą zrobić. Ale przecież materiały na korepetycje się same nie przygotują, licencjat się sam nie napisze, nie wspominając już o książce, której treść bardzo mi się do owego licencjatu przyda. Nic się samo nie zrobi, po to właśnie tu jesteśmy. Aby móc wykonywać pewne rzeczy. Czasem aż mi głupio, że dosłownie, po prostu tak sobie egzystuję. I pomyśleć, że miałam tyle planów na siebie, które mogłabym wykorzystać właśnie w momentach, kiedy siedzę w domu. Nie wiem po kim odziedziczyłam to lenistwo, ale chciałabym zacząć z nim jakoś walczyć. Póki co, moja egzystencja ogranicza się do oglądania filmów i ewentualnego czytania książek, tudzież mang. A właściwie to jednej, ale czwarty tom dopiero w styczniu, więc na chwilę obecną ta manga nie ma znaczenia. Nieważne. Żeby było zabawniej, to nawet sama sobie nie mogę nic obiecywać, bo i tak tego nie spełnię. Ostatnim razem pisałam, że co środę będę dodawać notkę tutaj, na fotoblogu, dodawać coś na Instagrama, a co najważniejsze - robić jakąś nową, inną rzecz. I każda środa miała być wyjątkowym dniem. Póki co, nieszczególnie mi te środy wychodzą. Nie mówiąc już o tym, że jedna z tych rzekomych 'pozytywnych śród' taka pozytywna nie była, no ale było minęło. W zasadzie, to gdyby nie fakt mojego okrutnego lenistwa, ostatnimi czasy nie mam na co narzekać. Jest coś pozytywnego w tych niektórych, niby mało znaczących i produktywnych czynnościach, które wykonuję. Nie będę tak wgłębiać się w te i owe sprawy z aż taką dokładnością i jednocześnie chyba boję się, że jak teraz zacznę coś chwalić, to zaraz się coś popsuje, więc może po prostu lepiej nic nie mówić. Tak czy siak, najlepiej cieszyć się chwilą, która jest dla nas ważna i trwa...długo. Trochę lanie wody dzisiaj, ale odczułam nagłą potrzebę napisania czegokolwiek. Byleby jakoś zabić czas, huh.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz