11.1.13

Big Babe is back

Wracam tu po kilku miesiącach nieobecności. Patrzę na ostatni wpis, patrzę na komentarze. Jak to jest, że ktoś tu zupełnym przypadkiem trafił i jeszcze miał siłę, aby komentować moje biadolenie? Dziękuję za te komentarze. Byłam bardzo zaskoczona tymi opiniami, ale jednocześnie zrobiło mi się miło, że ktoś w jakiś sposób mnie wsparł. Normalnie człowiek woli raczej przemilczeć takie sytuacje, bo boi się, że powie coś nie tak. Czasami proste słowa pocieszenia nie wystarczą, aby poczuć się lepiej. Nie wiem, jak wiele trzeba, by drugą osobę uczynić szczęśliwą. To już zależy od jej osobistych wymagań. Ja chyba zbyt dużo od życia nie wymagam, bo od czasu tego czerwcowego wpisu bardzo wiele się zmieniło. Polepszyło się, mogłabym rzecz. Poradziłam sobie ostatecznie bez mamy, czasem było lepiej bez niej, bo uczyłam się trochę samodzielności. Trochę porządziłam domem, trochę nabrudziłam, nawet parę kameralnych domówek się przewinęło. A co się będę z tym ukrywać. Zabawnie, wesoło. Przed chwilą wspominałam właśnie jak to mi minęły te wakacje, bo w końcu w tym okresie po raz ostatni się tu udzielałam i z ręką na sercu muszę przyznać, że były to chyba jedne z lepszych wakacji w moim życiu. Pomijając oczywiście te drobne wydarzenia, o których chciałabym zapomnieć. A nie udzielałam się tu długo, bo zazwyczaj, jak tu coś pisałam, to raczej po to, by się wyżalić. Bo było mi ciężko na sercu i potrzebowałam czegoś, na czym mogłabym się wyżyć. Potem nadeszły po prostu takie chwile, że było mi bardzo lekko. Skończyłam szkołę, zdałam maturę. Wreszcie oderwałam się od tej śmiesznej rutyny. Poznałam nowych ludzi, zaczęłam spędzać czas w taki sposób, w jaki mi się podoba. Chyba stałam się szczęśliwsza, sama nie wiem. Ale już tu kiedyś wspominałam, że kamień mi z serca spadł, a wystarczyło tylko skończyć liceum. Zostałam wolnym człowiekiem. Lubię tego bloga, bo mogę tu gadać o sobie i nikt mi nie będzie narzekał. Nieważne. Po co tu właściwie wróciłam? Bo chyba znowu nastał w moim życiu taki moment, że w moim wnętrzu zachodzą te zmiany. Ten organ odpowiedzialny za funkcje życiowe tak sobie jakoś znowu się jakoś zaczął uaktywniać. Rany Boskie, jak to głupio brzmi. Dlaczego ja o tym piszę? Nie wiem. Ale nie jest mi z tym źle, skądże znowu! Tym razem to nie ja jako pierwsza się udzieliłam w tej kwestii. Właściwie to nie wiem, jak mam odebrać tę komiczną relację. Dziękuję, uzależniłam się od telefonu. I tak sobie zawsze czekam. Jest zabawnie. Jest dziwnie. Bardzo podobał mi się zeszły weekend. Ale jeszcze bardziej podobał mi się ten weekend przed świętami. Tak miło jest odwiedzić kogoś gdzieś i tak sobie z nimi siedzieć, a potem uciec sobie z kimś oglądać kreskówkę. Oglądaliśmy kreskówkę... Przecież w tym nie ma nic złego. Przestańcie sobie wyobrażać niewiadomo co. To nieetyczne! Albo nie wiem. A co ze studiami? Super. Nie mam na ten temat nic do powiedzenia, ale podoba mi się. To nie jest temat, który można tu poruszyć. A pamiętacie filozofie? Nie, to chyba nie miało brzmieć tak. Co się dzieje! Dręczy mnie jedna rzecz. Że jestem teraz tu, a mogłabym być gdzie indziej. Ale nie zmienię przecież nikomu harmonogramu. Idź się baw. Życzę miłego weekendu. Mój będzie pełen gramatyki opisowej, canterboury legends, historii USA i psychologii. Oczywiście, nikt nie zabroni mi także napisać jakiegoś zabawnego referatu i pobawić się ze słówkami. Przecież ja nie narzekam. No, przestańcie. Nie mówcie mi, że macie gorzej. Boże, to są studia, no bywa i tak, no :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz