1.3.12

huh.

To zabawne jak brak wsparcia ze strony drugiej osoby potrafi czasem zmotywować. Chociaż może trochę błędnie to ujęłam. Inaczej:

- Dzisiaj zrobię to, to i to.
- Jasne. *nutka ironii w głosie*
- *powtarza wcześniejsze zdanie jeszcze kilka razy w ciągu dnia*
- Zobaczymy. Jutro zdasz mi relacje z tego, co dzisiaj zrobiłaś *nutka sarkazmu w głosie*

Na drugi dzień.
- Zrobiłam wczoraj to, to i to. A Ty mi nie wierzyłaś, że to wszystko zrobię!
- Ja to robiłam specjalnie. Żeby Cię zmotywować.
- *uczucie zaskoczenia*...W takim razie rób tak częściej.


Ciekawa taktyka. Muszę częściej mówić o swoich działaniach na dany dzień danej osobie. Musi to być jednak konkretna osoba, bo nie każdy potrafi motywować w taki sposób. Dzięki temu pokazałam, że jak coś mówię, to jednak potrafię to spełnić. Bo jednak nie zawsze rzucam słowa na wiatr. Tak jak niektórzy. Chociaż mi też się zdarza. Jednak, nie przesadzajmy. Jeśli oświadczam komuś, że chcę coś zrobić, nie mówiąc już o tym, że do wykonania danego działania potrzebuję też osób, które o tym informuję, to ode mnie zależy inicjatywa realizacji owej kwestii. Robienie niepotrzebnej afery i siedzenie z boku oraz nieświadomość tego, że reszta w ciszy oczekuje, co się zdarzy, nie ma najmniejszego sensu. Główny temat rozmów niemalże rana, uczucie swego rodzaju ekscytacji, a w końcu nie dzieje się nic.
Historia się powtarza, czyż nie?

Kolejnym zabawnym faktem jest to, że bywają takie chwile w życiu, gdy jeden mały konflikt potrafi ustabilizować sytuację pomiędzy resztą środowiska. Ktoś odchodzi, ale więzy pomiędzy resztą towarzystwa bardziej się zacieśniają. Nie mówiąc już o tym, że momentalnie wszyscy czują ulgę na sercu. I jeżeli ktoś z tej grupy ma problem, to faktycznie ma problem. I nie dzieje się to kilka razy na dzień. I już nie muszę wysłuchiwać pytania
Wiesz, co jej znowu jest?
Nie mam pojęcia, co jej znowu jest i mnie to nie obchodzi.
My mamy swoje osobowości, jesteśmy silne, nie musimy nawet stwarzać pozorów, bo chyba widać po nas jakie jesteśmy.
Lubię ten stan. Teraz wszystkie są zgodne przynajmniej w jednej kwestii, a ja już nie muszę przed nimi ukrywać swojego specyficznego zmęczenia pewnym zachowaniem.

Z punktu widzenia skrzywdzonej osoby, sytuacja jest ciężka, ale prawda jest taka, że tutaj wszyscy są skrzywdzeni.
I problem nie tkwi w nas. Problem tkwi w jednostce.

Jeśli chcesz kartkę, to z chęcią Ci ją pożyczę. Długopis też się jakiś znajdzie.
I życzę powodzenia na rozmowie kwalifikacyjnej.
Kiedyś... ?

Przeciąłem linie losu na mojej dłoni, moje paznokcie barwione głęboką czerwienią ładnie teraz wyglądają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz