7.8.11

bathtub.

Płakanie bez powodu jest lepsze niż płakanie z jakiegoś powodu. Bo w tym pierwszym przypadku, po prostu zaczynasz płakać, nie wiedząc właściwie czemu, ale potem w końcu Ci przechodzi i dalej jakoś sobie żyjesz. Ale w tej drugiej kwestii jest gorzej pod tym względem, że coś Cię martwi lub zadręcza i nawet jak łzy już przestaną płynąć, dana rzecz wciąż będzie krążyła w Twoich myślach tak długo aż sama się jakoś nie rozwiąże. Oczywiście oba przypadki są ciężkie bo takie ogólne płakanie nie jest fajne. Masz potem spuchnięte oczy, ociężałe powieki i chodzisz naburmuszony albo chęć płaczu z każdą chwilą do Ciebie powraca. Jednakże, kiedy wiesz dlaczego płaczesz, wystarczy po prostu o tej rzeczy nie myśleć, a w przypadku tej bezsensownej nieświadomości, łzy niespodziewanie same zaczynają Ci napływać do oczu, a Ty nawet nie wiesz dlaczego i tym sposobem nie potrafisz temu zaradzić. Najlepsze są łzy wzruszenia, szczęścia lub ze śmiechu (chociaż myślę, że śmiech ze szczęściem można by było połączyć razem). To naprawdę nie jest przyjemne dla drugiej osoby kiedy idziesz z nią, nagle przy niej zaczynasz płakać i tak właściwie sam nie wiesz dlaczego.

Chyba mam depresję...

Bo jak inaczej to wytłumaczyć? Bezpodstawny płacz najlepiej zwalić na depresję. Przeklętą, psychiczną chorobę, która podobno dotyka wielu nastolatków. I nie wiesz jak temu zaradzić. Bo do Ciebie nie przemawiają żyletki, prochy, alkohol czy inne używki. Płacz tak długo aż Ci przejdzie, zjadając przy tym kawałek czekolady lub czegoś z czekoladą bo w końcu czekolada zawiera hormon szczęścia, więc warto zjeść chociażby kawałek w przypływie gorszych chwil.

- Czy ja jestem dla Ciebie ciężarem?
- Nie jesteś dla mnie ciężarem.


Nawet jeżeli osoba, przy której się popłakałeś (i to nie wiadomo ile razy) odpowie Ci, że nie jesteś dla niej ciężarem, Ty i tak masz wrażenie, że źle robisz, zachowując się jak jakiś mazgaj. I nawet nie wiesz co Ci dolega. Ten ktoś beztroski, niczym się nie przejmuje, cieszy się prostymi rzeczami. A Ty chcesz nie wiadomo czego, cały czas narzekasz i wiecznie Ci smutno.
Huśtawki nastrojów są głupie. Trzy dni się cieszysz bo jesteś gdzieś indziej z kimś kogo widujesz raz na rok, a gdy wracasz, nagle znowu zaczynasz czuć ciężar na sercu i przez trzy kolejne dni masz doła.
Nigdy Ci nie przeszkadzały te wszystkie rzeczy, które przeszkadzają teraz. Zawsze potrafiłeś być szczęśliwy, mało się przejmować. A teraz? Czyżby ta cholerna dorosłość aż tak dawała się we znaki?
No tak. Ciężko, żeby się nie dawała, skoro rówieśnicy krzywo na Ciebie patrzą jak podchodzisz do stoiska z cukierkami i tylko im mówisz, że coś wśród nich ładnie wygląda.
Nie chcesz być dorosły. Liceum zniszczyło Ci psychikę, już prawie nic Cię nic cieszy, nic nie sprawia przyjemności. Stałeś się lalką pośród miliona innych takich samych lalek. Tylko włosy, oczy i ubranka macie inne. Żeby się za bardzo nie wyróżniać starasz się być kimś kim nie jesteś. A gdy zostajesz sam na sam ze sobą zastanawiasz się jaki Ty właściwie jesteś.
No, jaki?
Ty tego nie wiesz i nikt tego nie wie bo właściwie nikt tak naprawdę nie wie jaki Ty jesteś naprawdę.

Akceptują Cię taką jaką jesteś.

Naprawdę?

Kokyuu wo tomete

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz