4.7.11

Un!

Chyba zaczynam dostrzegać zalety samotności. Siedząc kilka dni pod rząd sama pośród czterech ścian swojego małego pokoju poczułam, że dobrze mi w nim pod warunkiem, że faktycznie się nie nudzę. Towarzyszą mi dzielni bohaterowie kreskówek, seriali, filmów i komiksów. Ewentualnie sama jakichś wymyślam, a potem przelewam ich historię na papier, tudzież klawiaturę. Jestem sama w swoim trochę pomylonym świecie ze ździebko nienormalnymi pomysłami w swojej głowie. Czasem dobrze jest się czymś dzielić z innymi i wysłuchiwać ich pochwał lub krytyki, ale czasem lepiej po prostu zachowywać własne pomysły dla siebie. Opowiadać na głos, do ścian lub drzwi kabiny prysznicowej, co właśnie przyszło tobie na myśl, po czym szybko gdzieś to zapisać albo po prostu postarać się zapamiętać jak najwięcej szczegółów. Ściany mnie nie wyśmieją, nie skrytykują, nie obrażą. Nie będą na mnie krzyczeć, ale też nie pochwalą ani nie przytulą czy nie poklepią po plecach dla dodania otuchy. Mogę się przytulić do poduszki, a dla dodania sobie otuchy po prostu głęboko westchnę i uśmiechnę się do siebie. To nie jest żadna desperacja. W byciu samemu nie ma żadnych ograniczeń. Możesz robić co chcesz, rozmawiać o tym o czym chcesz, nawet jeśli moim jedynym rozmówcą jestem ja sama. Ale wtedy nikt mi nie przerwie, nikt nie zacznie drążyć nowego tematu, sprawiając, że czujesz się ignorowana. Nikt nie wyrazi swoich poglądów sprzecznych z moimi. Będąc samym nie trzeba kierować się tym czego w danej chwili pragnęliby inni. Chcę czegoś, robię to i nikt mi nie przeszkodzi. Nie muszę zmuszać się do czegoś by w miarę dopasować się do towarzystwa. Niektórych samotność przytłacza. Też tak sądziłam, ale najwidoczniej miewam takie dni, kiedy jestem zmęczona byciem w towarzystwie. Ale może to ja bywam czasem trochę upierdliwa? Czasem się nie odzywam bo nie chcę, żeby ludzie mówili sobie w duchu zamknij się już. Wiem jak to jest, kiedy ktoś w kółko gada, a Ty masz ochotę zakneblować mu dziób. Zwłaszcza kiedy mówi się o czymś co interesuje tylko i wyłącznie tej osoby, a pozostałych wręcz przeciwnie. Czasem boję się też do kogoś odezwać pierwsza bo miewam najzwyczajniejszy problem z rozkręceniem rozmowy. To takie kłopotliwe. Czasem wydaje mi się również, że osoba z moim charakterem nie nadaje się do przebywania między ludźmi. Niektóre zachowania są dla mnie zbyt irytujące i najchętniej bym to w jakiś sposób zmieniła, ale zdaniem większości to są stosunkowo normalne zachowania i to ja za bardzo się wszystkim przejmuję. Przepraszam, że pragnę zbyt wyidealizowanego świata, mimo, iż zdaję sobie sprawę, że nic nigdy nie było, nie jest ani nie będzie idealne. Odnoszę wrażenie, że może być tylko gorzej. Ale nie bądźmy pesymistami. Może właśnie dlatego chciałabym zostać pisarką? By w swoich książkach podzielić się swoim własnym obrazem świata idealnego. Zapewne widziany moimi oczami mógłby się różnić z przemyśleniami innych dotyczącymi tego jak taki świat mógłby wyglądać, ale nawet teraz każdy z nas postrzega go inaczej. Ja chcę go zmienić, ktoś inny może sądzić, że najmniejsze zmiany sensu nie mają, a i tak żyje mu się dobrze. Chciałabym też posiadać taką zdolność do wymazywania wspomnień. A przynajmniej tych mniej przyjemnych. Aktualnie czuję ulgę, jest mi dobrze, nawet nic mnie nie martwi. Tylko czasem jak się przebudzę albo niczym się nie zajmuję i myślę, to krząta mi się po głowie takie jedno słowo...

Get out of my head.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz