23.6.11

Wakacje.

Wreszcie się czuję wolna bo dnia 22 czerwca o godzine 9 +/- odebrałam świadectwo ukończenia drugiej klasy szkoły średniej. Żegnaj szkoło, witaj słodkie lenistwo. Dużo spania, koniec przymusowego jeżdżenia autobusami, książki w kąt. Do widzenia Wam nauczyciele, mam nadzieję, że nie spotkam Was gdzieś na mieście. Wyjedźcie daleko, nie każcie mi siebie oglądać. Uczniom też mówimy pa, pa. Zwłaszcza tym, o których niespodziewanie dowiadujemy się pewnych rzeczy. To całkiem zabawne. Rano, po przebudzeniu, zaczęłam się zastanawiać A co by było gdyby... Po prostu żyłabym w nieświadomości. Ale to i tak nie zmienia stanu rzeczy. Jestem szczęśliwa. Może nie jakoś przesadnie, tak czy siak, humor mi się poprawił. W domu dobrze. Życie towarzyskie w jak najlepszym porządku. Moje serduszko odpoczywa i czuje ulgę. Myśli jeszcze trochę krążą w okół pewnych osobników, ale już bardzo rzadko i nie w taki sposób jak kiedyś. Co prawda, na wspomnienie pewnego obrazu mam ochotę rzucić przedmiotem, który aktualnie trzymam w ręku, ale po chwili, gdy przypominam sobie coś innego, momentalnie zaczynam się śmiać. To trochę dziwne uczucie, ale nie zadręczam się tym. Nie ma potrzeby. Jak to ujęła moja J., dla nas los na pewno szykuje coś szczególnego. Ale nie myślmy o tym. Skupmy się na tym, co zrobić, aby sprawić sobie przyjemność. Bo w końcu po to są wakacje. Wreszcie mamy czas na przyjemności. Rower, rolki, jezioro. Spacery, lody, zimne napoje. Wyjazdy, nocki u znajomych, siedzenie do późna. Książki, filmy, seriale. Komiksy, kreskówki, rysowanie. Wszystko to, na co mamy ochotę i co sprawia nam przyjemność.
Dzisiaj miało być kino, ale nie preferujemy technologii 3D. W zamian jest spacer.
Jutro robię za towarzystwo w sklepie.
Na resztę dni coś się wymyśli. Czasami nie ma sensu planować, większość rzeczy i tak zazwyczaj wychodzi spontanicznie.
Nie mam przemyśleń. Ostatnio raczej częściej marudzę. Jak coś mi dolega, mówię o tym komuś, a potem mi przechodzi. A jak mi będzie źle...

Wyobraź sobie, że za Tobą siedzi wielki banan i wciąga lizaki nosem. Jak to nie pomoże, to znaczy, że masz depresję.

Śmiałam się.
Mam nadzieję, że dobry humor utrzyma się długo.
Po wakacjach chciałabym wrócić trochę odmieniona.
I mam nadzieję, że ten sierpień wypali.

Please, destroy me, this way.

1 komentarz: