5.6.11

Dziwne rzeczy.

Czasami chciałabym zostać pozbawiona jakiejkolwiek świadomości. Egzystować sobie po prostu w tym dziwnym świecie, pośród ludzi, zjawisk i rzeczy, ale nie zdawać sobie sprawy z tego co się z nimi dzieje. Chciałabym aby nie obchodzili mnie niektórzy ludzie, abym nie zwracała uwagi na niektóre rzeczy i być daleko od niektórych zjawisk. Chciałabym móc nie reagować w żaden sposób na informacje, które wydają się szokujące i wstrząsają nami od środka. Albo jeżeli już ktoś w moim otoczeniu wie o czymś, co mogłoby zmienić częściowo mój dotychczasowy stan umysłowy, to chyba jednak wolałabym, aby mi o tym nie mówił. Właściwie to sama nie wiem. Zarówno, świadomość jak i nieświadomość mają swoje dobre i złe strony. Bo gdy wiąże dużo pozytywnych myśli z kimś lub czymś, a nagle dowiaduje się czegoś, czego szczerze bym się nie spodziewała, to przynajmniej wiem, że takie dalsze rozmyślania nie mają już najmniejszego sensu. Z drugiej strony, posiadanie wiedzy o danym zjawisku może powodować nagłą i gwałtowną zmianę nastroju. Lecz tutaj kłania się też kwestia tego jaka to jest wiadomość. Jeśli dowiadujemy się o czymś dobrym, to poziom samopoczucia momentalnie wzrasta. Jeśli jednak ktoś przekazuje nam informację, której nie chcielibyśmy dopuścić do siebie pod żadnym pozorem, to wewnętrzna reakcja jest wręcz odwrotna. Nieświadomość jest niekorzystna z tego powodu, iż nie zdając sobie sprawy z tego jak się dana rzecz ma, wciąż ślepo się łudzimy, że coś będzie. Albo tego nie będzie. Ale gdy o tym nie wiemy, to ból nie dotyka aż tak bardzo naszego serca. Jednakże, jakby na to nie patrzeć, czy jest się świadomym, czy też nie, zawsze będzie coś nie tak. Sprawa o której dowiadujesz się właściwie drugi raz, ale prawdopodobnie z pewniejszych źródeł, przy tym drugim razie oddziałuje na Ciebie zupełnie inaczej niż za tym pierwszym, kiedy to źródło było trochę niepewne. Najpierw się śmiejesz i płaczesz. A potem płaczesz. A gdy kończysz poranny prysznic, stajesz na środku łazienki i zaczynasz wyzywać siebie od najgorszych tylko dlatego, że ronisz łzy z powodu takiej durnej sytuacji. No bo właściwie to co z tego? Czym ja się tak przejmuje? Ale mam za swoje. Chciałam się popłakać, to się w końcu popłakałam. Szkoda, że akurat w takiej sytuacji i z takiego powodu. Ból psychiczny jest jednak gorszy od fizycznego...
Jeszcze tylko dwa tygodnie. Chyba jednak cieszę się z tych wakacji. Muszę gdzieś wyjechać. Coś zmienić. Zapomnieć.


Everybody know it hurts.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz