16.5.11

[untitled]

To takie przyjemne uczucie, kiedy widzisz jak inni ludzie w okół Ciebie są szczęśliwi. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ nie lubię kiedy inni są smutni. Ktoś mi samej nawet kiedyś powiedział, że kiedy ja jestem smutna, to tej osobie wtedy też. To nawet budujące kiedy ktoś Ci tak mówi, zwłaszcza, że należysz do tych typów, które, jak już mówiłam, nie lubią gdy innych ogarnia to pesymistyczne uczucie. A już nie mówiąc o tym, że ktoś może być w takiej kondycji z Twojego powodu. Właściwie, nie mam teraz konkretnego powodu by się cieszyć. Ale kto powiedział, że trzeba mieć jakiś powód, aby się cieszyć? Czasem to przychodzi tak samo z siebie. Albo budzisz się z taką myślą, iż od razu zaczynasz się śmiać bądź po prostu na Twej twarzy gości uśmiech lub odwrotnie. A moje ostatnie sny przyprawiają mnie o atak śmiechu. W sumie to najpierw zastanawiam się nad ich ogólnym sensem, a dopiero potem zaczynam się z tego śmiać. Najbardziej nie lubię okresu przed i w czasie TYCH dni (my mamy TE dni, ale TEN dzień jest tylko jeden ;P), bo wtedy chodzę jakaś przygnębiona. Zresztą, zapewne, nie tylko ja. Myślę wtedy o życiu. O wszystkim. O wszystkich. O tym co mnie spotkało, co może mnie spotkać. Co mnie dręczy. Tak. Głównie o tym, co mnie dręczy. Bo w takich chwilach uważam, że czegoś mi brakuje i jednocześnie sama nie wiem czego chcę. Ale na szczęście to mija i zaczynam doceniać to co mam. Tego, kogo mam. Dlatego cieszę się z każdej chwili jaką mam okazję spędzić z bliskimi mi osobami. Nawet jeśli tylko stoimy czy siedzimy obok siebie w milczeniu, patrząc się w różne strony, to liczy się to, iż nie stoję czy siedzę tam sama, a z kimś. Z kimś do kogo w każdej chwili mogę się odezwać nawet na temat jakiejkolwiek głupoty. Cieszę się, że mam z kim wymyślać mity. Mam z kim spalać kalorie na rolkach. Mam z kim narzekać na nową kolekcje w H&Mie. Mam do kogo się przytulić na środku korytarza, w żartobliwy sposób narzekając, że pozostałe mnie denerwują. Mam kogoś kto widząc jak płacze przy sklepowym regale z przyborami papierniczymi, nie pytając o nic, przytuli się do mnie i pozwalając mi płakać tak długo aż mi nie przejdzie, będzie przez ten czas łączyć się ze mną w tym smutku, a drugiego dnia wyśle SMSa z pytaniem o samopoczucie. Bo mam kogoś z kim mogę chodzić na koncerty. I kogoś komu w każdej chwili mogę napisać o byle czym i na to 'byle co' otrzymam odpowiedź. Co nas powinno uszczęśliwiać? Szczęście powinny dawać nam bliskie nam osoby. To się chyba jakoś nazywa. Przyjaciele? Czy tym właśnie jest przyjaźń? Dawaniem szczęścia? Jeśli tak, to cieszę się, że ich mam.


Ah, ah, ah, ah, I like it baby.

1 komentarz:

  1. Nawet nie wiesz jak mi jest miło, kiedy to czytam, serio. I nie masz pojęcia, jak się cieszę, że mam Ciebie!! <3

    OdpowiedzUsuń