20.11.10

Back2U

Łaaał. Witam po pół roku przerwy. Nie pisałam bo mi się nie chciało. Przyznaję z ręką na sercu. Zawsze się tłumaczę, że czegoś nie robię bądź nie zrobiłam z powodu braku czasu, a tak naprawdę to po prostu mi się nie chce. Jestem tak leniwym człowiekiem, że mogłabym brać udział w jakichś zawodach. Ale zapewne mogłabym konkurować z wieloma znajomymi osobami bo z tego co wiem, nie jestem tutaj jedyną osobą, która świetnie sprawdza się w roli lenia do potęgi n-tej. Ostatnio nie chce mi się nawet siedzieć w autobusie. Choć to trochę dziwne, bo jeżeli człowiekowi naprawdę się nie chce to chyba woli stać niż siedzieć? Aczkolwiek, aby usiąść, muszę znaleźć, podejść, zgiąć się i usadzić na tyle wygodnie by nie bolała mnie kość ogonowa. A jak wchodzę, to po prostu staje gdzie popadnie, ewentualnie rzucam pod nogi ten cholernie ciężki plecak i się czegoś łapie. Ach tak. Stojąc muszę się czegoś trzymać. A to w sumie też jest upierdliwe, jakby to powiedziała panna M. bądź jej animowany wzór od którego tę kwestię zapożyczyła. Ostatnio, trzymając się tych cholernych barierek, poręczy czy jaką to oficjalnie nosi nazwę aż mnie rozbolały kciuki. A nawet wszystkie palce. Chociaż już nie pamiętam. To było wczoraj. Dawno, czyż nie? Jak tak teraz kalkuluję sobie w głowie swoje wszystkie zachowania, to może jednak nie jestem aż tak wielkim leniem, za którego mnie uważają wcześniej wspomniana koleżanka i inne osoby, ale raczej zwłaszcza ta koleżanka, która nie dała mi ostatnio dokończyć mojego tłumaczenia na temat dlaczego jeszcze nie obejrzałam pierwszego odcinka takiej chińskiej dramy, który 'kisił się' na moim komputerowym dysku od trzech tygodni (tak swoją drogą, to się wreszcie zebrałam i już obejrzałam dwa epizody! A teraz czekają na mnie dwa kolejne~). Jeśli mam wybierać jazdę autobusem a powrót to piechotą, to jednak preferuję iść na nogach. Raz byłam na tyle ambitna, że przeszłam bardzo długi dystans w moich 'ukochanych' glanach, które zaczynają mnie uciskać po przejściu kilku kroków i dodatkowo czasami obcierają. Wreszcie kończę czytać książkę, którą zaczęłam czytać dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego, ale przez to nie chce mi się czytać 'Nie-boskiej komedii', która zdaniem mojej mamy była okropna. Cóż, bądźmy szczerzy, prawie wszystkie lektury szkolne są okropne. Po za niektórymi wyjątkami. Jak dla mnie, cały romantyzm jest okropny. Sądzę, że w dzisiejszych czasach, najbardziej naćpana osoba nie byłaby zdolna pisać takich pierdół, jakie pisano wtedy. Norwid to był po prostu ewenement. Nazwiska 'Mickiewicz' nie chce już słyszeć ani tym bardziej widzieć do końca życia. Jak się pojawi na maturze, to kulturalnie wstanę i wyjdę lub podrę tę stronę na której jego imię się pojawi lub przekreślę je i zastąpię jakimś innym. Słowackiemu jeszcze wybaczymy bo 'Balladyna' była jeszcze całkiem znośna. Co mi jeszcze przeszkadza? Przedmiot jaki nazywamy językiem angielskim. Nie chcę mi się opisywać jakiegoś miejsca. I jak to jest, że za opis Tokio dostałam 5, a za opis Krakowa +4? Czyżby Pani anglistka również nie była patriotką i preferowała miasta zagraniczne? Świat oszalał. Interpretacje tekstów są jak najbardziej bez sensu. A przynajmniej tych poetyckich. Straciłam wątek. Ach. Nie chce mi się łaskawie ruszyć tyłka i iść sobie zrobić herbaty. Siedzę przed komputerem o suchym pysku tak długo póki mama nie zajrzy do mojego pokoju i nie zapyta czy chcę herbatę, albo sama ją o to proszę. W chwilach gdy dopada mnie nagłe przygnębienie ('Dlaczego, dlaczego znowu jesteś smutna?' czyli szajniowe love.) mam ochotę po prostu wyjść na jakiś szczyt, jak to rzekomo robili romantycy i krzyknąć 'Nie chce mi się żyć'. Fajnie tak stanąć sobie na jakimś szczycie i zacząć krzyczeć. Wspiąć się na jakieś K2 czy nawet najwyższy wieżowiec w jakimś Nowym Jorku czy innym wielkim mieście. Ale jednak wolałabym to robić gdzieś gdzie nie ma ludzi. Na końcu świata. Uciec od tych wszystkich przytłaczających rzeczy i po prostu mieć wszystko w dupie.
Nie chce mi się zdawać matury. Wsadźcie ją sobie~

A yo, we're back!

1 komentarz:

  1. też mi się nie chce zdawać matury generalnie jak na to wszystko patrze to mam ochotę zwymiotować i wyjść ... x/


    też mi się tak wydaje, a jak nie będzie to zrobimy sobie seans dzień przed :)

    OdpowiedzUsuń