13.11.09

Cześć, to ja.

Tak, właśnie tak. Przychodzę po długim namyślaniu się nad nazwą i zważając na fakt, iż wszystkie ciekawe nazwy były zajęte, postanowiłam wrócić do punktu wyjścia czyli nazwać się tak jak na takiego typu serwisach nazywam się zazwyczaj. Choć raz chciałam zrobić coś nowego, ale zamiana rzeczy robionych dotychczas nie zawsze się udaje. A przynajmniej w tym przypadku. Moim przypadku. Miał być wstęp, ale go nie będzie, bo nie potrafię pisać wstępów. Potrafię napisać wstęp z rozwinięciem, ale nie sam wstęp. Ktoś chce znać powód założenia tego bloga? Zapewne nikogo to nie obchodzi, ale ja i tak wam powiem, bo będę pisała tu wszystko o czym chcę się podzielić ze światem bez względu na to czy zostanie to przeczytane czy też nie. Pisanie krótkich zdań jest trudne, ponieważ kolejnego nie mogę zacząć od więc. Tak. Wiem, że to nie język polski ani żadna z tych rzeczy, która nie pozwala nam na to abyśmy pisali wbrew zasadom języka polskiego. Chyba zbaczam z tematu. No cóż, bywa i tak. Zadawałam wcześniej jakieś pytanie? Teraz też je chyba zadałam, ale to obecne jest mniej istotne. Powód założenia bloga. Miałam filozofować. Bo czytam inne filozoficzne blogi, bo czytam 'Sekret' R. Byrne, uprzykrzając tym samym życie innym ludziom. Uprzykrzając? 'Dlaczego uprzykrzając', zapytacie (a w ogóle ktoś by zapytał?). Ano, to jest sytuacja, wbrew pozorom, dość trudna do zdefiniowania. Mnie z kolei dręczy sam fakt, że ostatnimi czasy ludzie w okół mnie są w nie za wesołych nastrojach i domyślam się, że powodem tego wcale nie jest ta brzydka, jesienna pogoda (choć dzisiaj było stosunkowo ładnie). To jak to jest z tym jesiennym i niekoniecznie jesiennym dołem? Zapytajcie ich. Tych, którzy nie potrafią cieszyć się życiem bo wolą zadręczać się nieszczęśliwą miłością. Tak, właśnie. Nieszczęśliwa miłość to główny powód naszych...ich depresji. Lecz nie wszystkich, ale myślę, że pozostałe tematy są zbyt drażliwe by je poruszać tak publicznie. Pozostańmy więc przy tej miłości. A od czasu jazdy autobusem ze szkoły do domu obiecywałam sobie i JEJ, że już do końca dnia postaram się nie gadać o miłości. Przepraszam, ale inaczej nie potrafię. Dręczy mnie to. Nie, źle. Nie może mnie to zadręczać. Trzeba myśleć pozytywnie, bo im więcej negatywnych myśli w naszych głowach tym bardziej ponurzy się stajemy. Ale czy ta kwestia pasuje do tego o czym właśnie mówiłam? Czy ja jestem chaotyczna i bez składu? Czy ja dużo gadam? Czy mam głupie problemy? (Tak, wiem, że mam i to akurat nie podlega żadnej dyskusji). Czy ja zadaję dużo pytań? Dajmy spokój. Skąd się wzięła ta liczba mnoga? To ja powinnam dać spokój i trochę pomyśleć, zanim zacznę coś mówić. A wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim? Gdy człowiek się namyśli na jakiś konkretny temat i już jest gotów wypisać to lub opowiedzieć komuś, to w jednej chwili zapomina wszystko i musi na siłę daną rzecz opowiadać bądź pisać, ponieważ czuje wielką potrzebę napisania bądź opowiedzenia czegoś.
Widzimy się w poniedziałek i będziemy opłakiwać trzy biologie z tą, która nie umie robić sprawdzianów.
Brak trzech matematyk w zamian za trzy biologie. Fajnie, nie?

All I want is easy action.

3 komentarze:

  1. Jestem dumna z siebie, że zaraziłam Cię Boom Boom Satelittes i dzięki mnie czytasz Sekret.
    Wcale mnie nim nie irytujesz... Po prostu. Raz sama staram się myśleć pozytywnie, a raz po prostu nie chce słuchać słów "Będzie dobrze, tylko myśl pozytywnie" Bo już nie mam siły i robię problemy z niczego. Hej! Piosenki o miłości są takie banalne!
    Może go wywołam! Urządźmy seans spirytystyczny. Ja będę ciałem, on będzie duchem.

    OdpowiedzUsuń
  2. No wreszcie mogę komentować. ;)
    Miłość, miłość, miłość... taaak. Powód to jesiennych i samotnych spacerów w parku, kopaniu kupki liści.
    A na te wszystkie twoje ostatnie pytania odpowiadam nie! Taak biologie. Jak najs. ;//
    <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie myślałem, że ktoś czyta mojego bloga! Ale miło ;] Myślę, że nie trudno jest wziąć się w garść, żeby dojść do jakiegoś celu. Wystarczy zobaczyć barierę w swoim życiu, przeanalizować ją i pokonać - to wcale nie takie trudne! No i wypada mieć motywację ;) dla każdego co innego jest motywacją, bo każdy potrzebuje czegoś innego w swoim życiu ;] Widzę, zapowiada się ciekawy blog - istotne zaangażowanie w tak banalnej formie - bo po co więcej?! ;] Pozdr.

    OdpowiedzUsuń